Dlaczego Tymoszenko tak bardzo zależy na tym, aby Unia Europejska podpisała umowę o stowarzyszeniu z Ukrainą? Czy chodzi jej wyłącznie o dobro narodu ukraińskiego? Jak to zwykle w polityce bywa, za gestami i pięknymi słówkami kryją się konkretne, bardzo przyziemne sprawy. Tymoszenko zdaje sobie sprawę, że jeżeliby taka umowa została podpisana, miałaby większe szanse opuścić celę. W innym wypadku wpływ Zachodu na ukraińskie władze będzie bardzo ograniczony, co oznacza, że była premier zabawi za kratkami jeszcze przez jakiś czas. Tym bardziej, że sąd apelacyjny w Kijowie utrzymał w mocy wyrok pierwszej instancji. Nie miał innego wyjścia, bo wszystko dzieje się zgodnie z literą prawa, ukraińskiego prawa. A więc mamy do czynienia wyłącznie z pobudkami natury osobistej. Cała otoczka ideologiczna jest tylko przykrywką, grą polityczną, walką o przetrwanie.
Jeśli chodzi o „list do dyktatora” – list Tymoszenko wysłany do Janukowycza zza krat, jest to co najmniej nie na miejscu. Tymoszenko jako premier i jako szefowa swojej partii podejmowała decyzje jednoosobowo. Właśnie jej dyktatorskie zapędy doprowadziły do upadku pomarańczowej koalicji, a następnie przegranej podczas wybór parlamentarnych i prezydenckich.
Tymoszenko zaapelowała do Janukowycza, aby nie bratał się z Rosją i nie szedł na ustępstwa w sprawach energetycznych. No cóż, pani premier sama nie zbytnio stosowała się do tego apelu. Stojąc na czele rządu podpisała wspomniane umowy gazowe, na postawie których Ukraina płaci najwyższą cenę w Europie - ponad 500 USD za tysiąc metrów sześciennych. Przykładowo Niemcy płacą 270 USD, a Polska – 336 USD.


Dlatego tak ciężko współżyje się z nimi Wampirom:
http://lukaszoland.salon24.pl/376462,wampiry-w-spoleczenstwie-wspolczesnym-czesc-druga